niedziela, 10 września 2006

Temat: Krew w Starym i Nowym Testamencie

Temat  I

Krew  w  Starym  Testamencie

Wprowadzenie
            Zapewne chodzimy co niedzielę do kościoła. Dlaczego to czynimy? Zapewne niektórzy odczuwają taką potrzebę i konieczność, ale wielu jest przecież takich, którzy chodzą tylko ze względu na obowiązek wynikający z przykazań. Bo przecież niedziela jako dzień, nie różni się niczym od innych dni – tak samo wstaje słońce, tak samo zmienia się pogoda, tak samo ćwierkają ptaki, etc. Tak więc stała się dniem szczególnym i poświęconym Bogu z Jego ustanowienia.
Również świętość  krwi dla Izraelitów nie brała się jedynie z traktowania jej jako tabu, a więc lęku przed czymś nieznanym oraz przekraczającym ich codzienną rzeczywistą, lecz również z konkretnego postanowienia Jahwe, który to sam uznaje krew za coś szczególnego oraz przynależącego do Niego. Znamienny jest tutaj fragment z Księgi Kapłańskiej:
Bo życie ciała jest we krwi, a Ja dopuściłem ją dla was tylko na ołtarzu,
aby dokonywała przebłagania za wasze życie,
ponieważ krew jest przebłaganiem za życie. (17,11)
Wynika to z tego, że dusza, w znaczeniu życia i sił życiowych, umieszczana była właśnie we krwi (Rdz 9,4; Kpł 17,11.14; Pwt 12,23), krew należna była wyłącznie Bogu - Stwórcy i Dawcy Życia[1]. On sam jedynie mógł rozporządzać krwią, a więc życiem człowieka. Ten zaś ostatni nie miał prawa, aby ją przelewać, czy też spożywać.
Nie wolno było również człowiekowi spożywać tłuszczu, gdyż było to pożywienie zastrzeżone Bogu i jako takie Jemu było ono przeznaczone.
Ślady tego przekonania u Izraelitów można odnaleźć u proroka Izajasza (1,11), proroka Ezechiela (44,7), czy też w Psalmach (50,13). Oczywiście nie ma tu mowy o dosłownym rozumieniu, że Bóg musi jeść – przynajmniej w czasach późniejszych historii Izraela[2]. Niemniej wydaje się to być echem wpływów wierzeń religii ościennych, zwalczanych stopniowo przez „uduchawianie” ofiar - by nie przypisywać Jahwe funkcji organicznych – poprzez choćby spalanie ich.
1. Termin „krew”
Pojęcie „krew” występuje w tekście hebrajskim (masoreckim) Starego Testamentu około 360 razy, z czego aż 88 razy w Księdze Kapłańskiej oraz 55 razy u proroka Ezechiela. Natomiast w tłumaczeniu greckim (w Septuagincie), jej prawie wyłączny odpowiednik „hai”, występuje 377 razy. Po raz pierwszy to słowo użyte jest w kontekście krwi Abla wołającej do Boga o pomstę (Rdz 4,10). Po raz ostatni  kategoria ta występuje u proroka Zachariasza, jako krew przymierza, która zapewnia jedność z Bogiem i uwalnia uciśnionych z jarzma niewoli (Za 9,11). W przedziale pomiędzy powyższymi dwoma fragmentami zawiera się wiele znaczeń.
Wspomniana wielość znaczeń bierze się stąd, iż różne fragmenty i księgi Starego Testamentu powstawały w różnych okresach historii Izraela oraz nie tworzą systematycznej teologii, lecz stanowią świadectwo działania Jahwe w historii swego ludu[3], dlatego w Piśmie Świętym spotykamy różne odcienie znaczeniowe oraz nie jednakowy sposób użycia pojęcia „krew”. Termin ten, zależnie od kontekstu, może przybierać bardziej dosłowne lub przenośne znaczenie.
Niemniej jednak można stwierdzić, że zasadniczo pojęcie to oznacza w Starym Testamencie dosłownie rozumianą krew ofiar, bądź też stanowi synonim gwałtownej śmierci. Warto jedynie dodać, że o ile dosłowne rozumiana krew ofiar występuje przede wszystkim w dwóch księgach (Kpł – 59 razy i Wj – 19 razy), o tyle znaczenie przenośne przewija się przez całe Pismo Święte równomiernie – bez szczególnego uprzywilejowania ksiąg.

2. Krew – jej obecność w życiu Izraela

Krew dla Izraelitów, podobnie jak dla niektórych innych starożytnych religii, posiadała charakter sakralny. Biblijni autorzy postrzegają płyn - krew oraz postać stałą - tłuszcz, jako cielesne substancje istotne i konieczne dla życia człowieka i zwierząt (por. 2 Sam 1,22). Pogląd ten ukształtował się w wyniku egzystencjalnych doświadczeń śmierci zadawanej mieczem, bądź na skutek ataku dzikiego zwierza. Takiemu bowiem rodzajowi śmierci towarzyszyło zazwyczaj przelanie krwi oraz niekiedy również rozdarcie ciała. Przy czym jednak krew jednoznacznie była rozumiana jako bardziej znacząca dla życia. Wyraźnie więc z tego wynika, że w zestawieniu z ciałem krew wskazuje na ludzkie, śmiertelne życie.
Natomiast w kontekście hebrajskiej refleksji o człowieku krew obok tchnienia była miejscem, gdzie umieszczano tradycyjnie siłę żywotną osoby. Nigdy jednak nie łączono jej z życiem emocjonalnym czy intelektualnym człowieka. O ile też tchnienie symbolizowało nieuchwytny aspekt ludzkiej egzystencji, o tyle krew stanowiła jej namacalną – widoczną stronę. Księga Mądrości odtwarzając ówczesną wiedzę na temat pochodzenia człowieka określa materię formująca organizm człowieka jako krew matki krzepnącą stopniowo pod wpływem nasienia męskiego.
      Innym, ciekawym spostrzeżeniem, które mogło wskazywać Izraelitom na krew jako siedlisko życia mógł być obłoczek pary unoszący się nad jeszcze ciepłą krwią. Obłoczek, który mógł się wydawać starożytnym zewnętrzną manifestacją tchnienia, wraz z którym uchodziło życie z rozlanej i stygnącej krwi. 
Fakty powyżej przedstawione są oczywiste i  bezdyskusyjne. Dalsze jednak wnioski z nich wypływające nieco się różnią.

3. Krew - symbol życia i śmierci

Część biblistów podążając za logiką sakralizacji (świętości) krwi twierdzi, iż krew stanowiąc istotę życie była dla Izraelitów synonimem tegoż życia – tzn. krew to życie.
Ale się wystrzegaj spożywania krwi, bo we krwi jest życie (nefes),
i nie będziesz spożywał życia razem z ciałem (basar). (Pwt 12,23).
Podobne stanowisko znaleźć można w Księdze Kapłańskiej, która umiejscawia życie zwierząt w ich krwi oraz porównuje wartość krwi z wartością życia.
Bo życie ciała jest we krwi, a Ja dopuściłem ją dla was tylko na ołtarzu,
aby dokonywała przebłagania za wasze życie,
ponieważ krew jest przebłaganiem za życie. (17,11)
Synonimiczność tych dwóch kategorii nie oznacza jednakże ich tożsamości. Krew stanowiła dla Izraelitów siedlisko, manifestację i formę życia. Była postrzegana jako samo życie - ale jednocześnie to życie ją przekraczało.
Konsekwencją takiego wzajemnego odniesienia między życiem a krwią w myśleniu starotestamentalnym jest podobny stosunek dwóch kolejnych pojęć: śmierci i przelania (utraty) krwi. Jeśli bowiem krew oznacza życie, to jej brak, a więc wylanie z organizmu (a tylko taką krew dostrzec mogli starożytni), jednoznaczne jest ze śmiercią. Przelana krew stanowiła więc innymi słowy synonim uwolnienie życia z ciała – a więc śmierć. W 2 Księdze Samuela można odnaleźć następujące słowa przypisane Dawidowi:
Odpowiedzialność za twoją krew [zrzucam] na twoją głowę. (1,16)
A więc odpowiedzialność za przelanie krwi jest jednoznaczna znaczeniowo dla Dawida z odpowiedzialnością za śmierć.
Tak wygląda teza przyjmująca pozytywne znaczenie krwi jako siedliska życia. Nie wszyscy jednak autorzy zgadzają się z nią. Przykładem tego jest L. Morris, dla którego krew oznacza w sposób oczywisty śmierć. Swoją interpretację autor uzasadnia, cytowanym już, fragmentem z Księgi Kapłańskiej (17,11) oraz z Księgi Jonasza (1,14).
Wydaje się jednak, że oba wyjaśnienia kategorii krwi nie wykluczają się, chociaż balansują między dwoma skrajnie przeciwnymi ujęciami: życie - śmierć. Trzeba tutaj bowiem zauważyć, że kategoria przez nas omawiana, po pierwsze, funkcjonowała na różnych etapach rozwoju myśli religijnej Izraelitów. O różnorodnym stopniu ich świadomości świadczyć może choćby fakt istnienia w Starym Testamencie różnych tradycji, które w jednym zbiorze pism ukazują całą gamę ludzkiego pojęcia Boga i świata. Tak więc kategoria krwi, siłą rzeczy, musiała również przechodzić stopniowo powolny proces uwalniania się z brzemienia tabu. Sama religia odchodziła, co widać wyraźnie na kartach Starego Testamentu, od rytów zewnętrznych i ich powierzchownego oraz automatycznego pojmowania. Stąd też początkowo krew mogła być dosłownie pojmowana jako synonim życia, by z czasem stać się symbolem ustanowionym przez Jahwe. Po drugie, krew równocześnie mogła oznaczać życie i śmierć, gdyż ze swej natury, stanowiąc pierwotne tabu, była w stanie łączyć w sobie te dwa przeciwieństwa. Stąd też właśnie pochodzi jej jednoczesna moc ekspiacyjna i konsekracyjna w liturgii oraz kalająca, przykładowo w przypadku kobiety miesiączkującej lub w połogu (Kpł 12,1-5)[4].
Ważna więc wydaje się próba całościowego spojrzenia na tak bogate w wymowę pojęcie krwi w Starym Testamencie i nie przeciwstawiania sobie jej różnych znaczeń[5].
Temat  II 
Krew  Chrystusa  w  Nowym  Testamencie

            Niektórzy teolodzy, jak przykładowo św. Ireneusz, dopatrywali się przełomowego momentu odkupienia w wydarzeniu wcielenia Słowa – wcieleniu Chrystusa. Inni, tacy jak św. Atanazy, czy też Tertulian, akcentowali jako najważniejszy moment śmierć i mękę Jezusa. Kolejni, ze św. Grzegorzem z Nysy na czele, za rozpoczęcie ustroju łaski na ziemi i przełomowy moment przyjmowali zmartwychwstanie. Każdy z nich akcentując jakiś aspekt czynił to kosztem zaniedbania innego. Stąd też oczywiste wydaje się, że trzeba widzieć zbawcze wartości całego życia Jezusa Chrystusa. W takim też duchu jest przykładowo cała teologia św. Łukasza, który unikając nazywania Chrystusa bezpośrednio Zbawcą, opisuje fakty, które o tym świadczą. W jego przekonaniu również cała publiczna działalność ma wydźwięk zbawczy. Męka zaś choć jest bardzo ważnym momentem, to jednak jest tylko jednym z etapów.
Podobnie się rzecz ma z Krwią Chrystusa, która nie niesie ze sobą znaczenia zbawczego tylko w wydarzeniach męki i śmierci Zbawiciela. Nie chodzi też o samą substancję krwi, lecz o zrozumienie jej przesłania i treści teologicznych w świetle myśli starotestamentalnej. Stąd ważne wydaje się przyjrzenie całemu życiu i dziełu Jezusa Chrystusa w świetle symboliki krwi.

1. Krew wskazująca na człowieczeństwo  
Zacznijmy w tym miejscu od przytoczenia fragmentu z Ewangelii według św. Jana o dzieciach Bożych, które nie narodziły się „ani z krwi, ani z pożądania ciała, ani z woli męża, lecz z Boga” (J 1,13). Liczba mnoga użyta odnośnie kategorii krwi świadczy w przekonaniu biblistów, że chodzi w tym fragmencie o krew rodziców dających nowe życie. Uważano bowiem powszechnie, że substancja życiowa znajduje się we krwi ludzkiej i w ten sposób konsekwencją zmieszania krwi obojga rodziców w czasie zapłodnienia jest poczęcie nowego człowieka. Od strony osiągnięć współczesnej nauki w tym temacie jest to może bardzo prymitywne i całkiem nieprawdziwe wyobrażenie. Niemniej jednak takie było przekonanie w ówczesnych czasach i w ten sposób trzeba na to spojrzeć. Krew więc w tym wypadku określa w sposób jednoznaczny ludzką cielesność. Staje się niejako synonimem życia biologicznego. Przez krew rodzi się życie cielesne ludzi i trwa dzięki jej obecności w ciele.
Znaczące wydaje się również użycie kategorii krwi w ewangelicznym wyrażeniu „ciało i krew” (Mt 16,17). Wyrażenie to bowiem w sposób wyraźny stanowi synonim specyficznie ludzkiego pośrednictwa, działania oraz pierwiastek ludzki jako taki (por. Hbr 2,14; Ef 6,12; 1 Kor 15,50). Naturalnie takiego połączenia nie odnajdziemy bezpośrednio w Biblii Hebrajskiej, gdyż ta zadawala się stwierdzeniem, że człowiek to „ciało” (Rdz 6,3; Iz 40,6; Jer 17,5). Niemniej jednak połączenie to odnaleźć można w literaturze rabinistycznej, co świadczy o powszechności i semickim jego pochodzeniu. Taki zaś tok semickiego myślenia wskazuje z kolei jednoznacznie na krew jako na przymiot specyficznie cielesnego życia oraz na uwięzienie człowieka w tym wszystkim, co ziemskie. Życia, które jest jednoznacznie ziemskie i różni się choćby od sposobu życia aniołów.
Znaczenie krwi jako podkreślenie ludzkiego życia oraz ludzkiej natury wydaje się bardzo istotne, gdyż wskazuje na materialność ciała Chrystusa a w konsekwencji na realizm jego ofiary i śmierci[6]. Tak więc Krew Zbawiciela uwypukla doskonałe człowieczeństwo Chrystusa, który jak każdy człowiek – chociaż będąc Bogiem - musiał być zbudowany z ciała i krwi. A pamiętajmy, że cielesność Boga była w kręgach religijnych Izraela oraz w kulturze greckiej – gdzie ciało było zawsze czymś gorszym i niedoskonałym -tak trudna do przyjęcia, że w pierwotnym Kościele powstawały sekty twierdzące, że Chrystus musiał mieć tylko pozorne i niecierpiące ciało.

2. Krew wskazująca na wejście w obietnicę Starego Przymierza
Z Ewangelistów tylko św. Łukasz (2,21) wspomina, i to w sposób lakoniczny, o obrzezaniu Jezusa ósmego dnia po narodzeniu. Chociaż podaje się, że wspomnienie obrzezania jest jedynie tłem dla wydarzenia nadania imienia Chrystusowi, to jednak ogólnie ma ono swoje istotne znaczenie w tradycji judaistycznej.
Bardzo istotną sprawą jest fakt, że krew przelana podczas obrzezania, w tradycji rabinistycznej jest traktowana na równi z krwią baranka paschalnego. Rabini dostrzegają wyraźnie, że oba te rodzaje krwi przyczyniły się do wyzwolenia Izraelitów z Egiptu. Takie postawienie na jednej linii obrzezania, jako znaku przymierza oraz baranka paschalnego zastępującego śmierć pierworodnych synów Izraela wyraźnie świadczy o doniosłym zbawczym znaczeniu krwi obrzezania. Zresztą krew wypływająca przy tym obrzędzie (Wj 4,26) była nazywana w późnym judaizmie wprost „krwią przymierza”. Skoro więc tak, to nie akcentowany i nie skomentowany przez Ewangelistę ryt dokonany na Jezusie niesie  w sobie wiele ukrytych treści. Można więc dopatrzyć się, w tym nie wskazującym bezpośrednio na Krew Chrystusa rycie, solidarność Chrystusa w przymierzu Starego Testamentu. Przez Wcielenie Chrystus stał się człowiekiem pochodzenia żydowskiego, jednak dopiero przez obrzezanie stał się uczestnikiem starotestamentalnego przymierza. Chociaż więc św. Łukasz wspomina tylko sam fakt, to rozwijając jego myśl teologiczną można dojść do wniosku, że przelanie Krwi Chrystusa związane z tym obrzędem wskazuje na Krew jako wejście Jezusa w religię Izraela – dokładniej zaś w obietnicę daną Narodowi Wybranemu w ramach przymierza. Chociaż obrzezanie nie decyduje o byciu Żydem[7], to jednak obiecany Chrystus, aby być tym oczekiwanym i spełniającym proroctwa Mesjaszem, musiał mieć udział w obietnicy przymierza – a znakiem tego było właśnie obrzezanie. Tym bardziej było to istotne, że sam Chrystus stwierdził, że nie przyszedł Prawa znieść, lecz wypełnić.

3. Krew jako wyraz solidarności z ludźmi
            Jednym z symbolicznych przesłań Krwi Chrystusa jest solidarność z ludźmi. Krew świadcząc wyraźnie o człowieczeństwie Zbawiciela jednocześnie sprawia, że Syn Boży staje się niejako Bratem człowieka w jego ziemskim życiu. Aspekt ten wydaje się ważny, gdyż ukazuje poprzez Krew Mesjasza nowe oblicze Boga – Boga towarzyszącego i solidarnego z człowiekiem. Objawia się to poprzez uniżenie, współczucie, współcierpienie i miłosierne  pochylenie się Boga nad człowiekiem.
Wychodząc od Hbr 2,17 można wskazać, że odkupienie zakłada solidarność między mającym uświęcić, a mającymi dostąpić tego uświęcenia. Solidarność z ludźmi jest więc według Listu do Hebrajczyków konieczna, by Chrystus mógł stać się Arcykapłanem (Hbr 2,17). Zbawiciel zmienia tym samym całą koncepcję uświęcenia. O ile bowiem dotąd uświęcenie wiązało się z obrzędami oddalonymi od ludzi (ofiara składana była w wyznaczonym miejscu dostępnym tylko dla kapłana), o tyle Chrystus wskazuje na uświęcającą rolę wspólnoty, co swoje apogeum znajduje w Eucharystii. W każdym bądź razie w ten sposób nawiązuje się braterstwo między Bogiem i Odkupicielem a ludźmi. Pójście w tym kierunku rozważań jest bardzo istotne gdyż wskazuje na solidarność Jezusa również w ludzkim przeznaczeniu. Jest to o tyle ważne, gdyż stanowi swoiste preludium do ofiary posłuszeństwa. Tak więc chodzi tu o coś więcej niż o ludzką naturę Syna Bożego – Jego Wcielenie. Chodzi o zaakcentowanie, że Chrystus przyjmując ludzką naturę nie ucieka od przeznaczenia „ciała i krwi” – czekającej śmierci. Solidarność Chrystusa ukazuje Jego świadome i dobrowolne przyjęcie równości losów. Tak więc stając się przez Wcielenie jednym z ludzi, Chrystusa mógł dokonać zbawienia. Jezus przyszedł na świat po to, by jak wskazuje Hbr 2,15, przecierpiawszy śmierć mógł przezwyciężyć przyczynę tej śmierci.  To stanowi cel odkupienia oraz cel zawiązania tej wspólnoty braterskiej z człowiekiem. I to nie tylko z człowiekiem, jak to miało miejsce w Starym Testamencie „sprawiedliwym”, lecz każdym – a w sposób szczególny właśnie tym pogardzanym. Krew zaś jako synonim śmierci ofiarnej stanowi wyraz solidarności Jezusa w tym wymiarze ziemskiego życia. Stanowi „konsekracje” przez Boga tego, co do tej pory było uważane za nie święte i odrzucane.
Innymi słowy Chrystus przez swoją Krew nadaje wartość i znaczenie w oczach Boga każdemu momentowi naszego życia. W ten sposób każdy chwila jest ważna i można ją ofiarować Bogu przez co całe życie ludzkie może stać się na wzór życia Jezusa Chrystusa wartościową ofiarą.


                                                     Temat  III           

Nowotestamentalna  Nowość  Ofiary  Jezusa  Chrystusa
                                                                
Wprowadzenie:
Wyobraźmy sobie, że dwie osoby robią zakupy starszym kobietom. Jedna z tych osób jest opłacaną pomocą społeczną i ze względu na to robi zakupy oraz sprząta. Druga zaś osoba, to młoda dziewczyna, która w związku ze swoją dużą wrażliwością pomaga chorej sąsiadce. Czy istnieje jakaś różnica między tymi dwoma posługami? Oczywiście, różnica jest w towarzyszącej intencji, w motywacji

1. Bezinteresowność
A.    Ofiara jako wymiana darów – coś za coś
            Zjawisko składania ofiar towarzyszy rozwojowi ludzkości od samego jej początku. Stanowi uniwersalną formę przejawu religijności człowieka, a ofiara z czegoś i ofiara z siebie jest istotą kultu religijnego oraz uzewnętrznieniem uczuć religijnych. Najstarsze pojęcie ofiary sprowadza się zasadniczo do aktu zamiany: człowiek składa Bogu pewną ofiarę, w zamian za co otrzymuje coś od Niego. Wynika to z zasady: „daję, abyś i ty mi dał”. Idea dawania – jak pisze B. Malinowski –  oraz sens wymiany podarunków na wszystkich etapach kontaktów społecznych odgrywała znaczącą rolę w ofierze religijnej. W ofierze takiej mogła być składana istota żywa, roślina, jakiś płyn lub inny przedmiot. Ofiary, obok modlitwy, należą do najstarszych i najistotniejszych form kultu. Ofiara jest tak ściśle związana i wpisana w istotę każdej religii, że nie sposób jej od niej oddzielić. Również jej pełne zrozumienie ściśle łączy się z pojęciem religii.

B.    Chrystus nadaje nowy sens ofierze – jej bezinteresowność nadaje jej znaczenie wyrazu miłości; staje się emanacją miłości
Bezinteresowność ofiary stanowi wyraz miłości, która chce się dzielić, dawać. Bóg stworzył człowieka nie dlatego, by być szczęśliwszym, gdyż jest zawsze w pełni szczęśliwy, lecz aby podarować człowiekowi szczęście. Bóg nie odkupił i nie zbawia człowiekowi, bo potrzebuje. Jest to bezinteresowny dar. Im więcej miłości, tym więcej poświęcenia oraz zapomnienia o własnej korzyści. Ofiara nie mająca przynieść osobistych korzyści stanowi ofiarę doskonałą.


2. Przemiana  samego ofiarodawcy
Dotychczasowe rozumienie obrzędu składania ofiar, od samych swych początków, łączyło się nierozerwalnie z próbą zjednania przychylności Boga. Obojętnie, czy wiązało się to z prośbą o błogosławieństwo, czy też, jak to mam miejsce w przypadku ofiar przebłagalnych, miało na celu skłonienie Boga do wybaczenia win. Takie podejście związane było z faktem wyobrażania sobie Boga na sposób ludzki – stąd Bóg, który się jak człowiek gniewa, złości, cieszy, itd.
List do Hebrajczyków wyraźnie natomiast wskazuje na niewystarczalność ofiar starotestamentalnych. Ofiary nie są Bogu potrzebne i nie mogą zmienić jego stosunku do człowieka, który to nie ulega żadnej zmianie i emocjom. Celem zaś jest przemiana serca ofiarodawcy, a temu krew zwierząt ofiarnych nie służy. Nie zmienia bowiem ona właściwie człowieka, lecz sprawia „oczyszczenie ciała” (Hbr 9,13).
Tymczasem ofiara Chrystusa wniosła ze sobą przemianę samego Chrystusa, który przez swoją ofiarę „udoskonalił się” (Hbr 5,9; por. 2,10; 7,28). Bardzo trafnie podsumował to wybitny biblista A. Vanhoye:
„W Jego [Chrystusa] ofiarowaniu nie było ludzkiego wysiłku, by zmienić postanowienia Boże, stało się ono otwarciem samego siebie na działanie Boga w duchu miłości przepełnionej wdzięcznością. Było całkowitym oddaniem, tak by Jego ludzka natura została przemieniona, doprowadzona do stanu doskonałości i by stał się On przez to sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają (Hbr 5,9-10)”.

3. Forma składania ofiar
W ofierze nie tylko ważny jest dar, ale także sposób, w jaki ofiara dociera do Boga. Kult starotestamentalny posługiwał się ołtarzami całopalnymi oraz ogniem. Nie był to jednak zwykły ogień zapalony i zgaszony, lecz ogień pochodzący od Boga (Kpł 6,5-6; 9,24; 2 Krn 7,1), który dawał kapłanom poczucie posiadania mocy Boga. Tak spalana ofiara unosiła się z dymem do Boga stanowiąc „miłą woń” (Wj 29,18).
Autor Listu do Hebrajczyków odchodzi od dosłownego rozumienia ognia i dopatruje się w nim symbolu Ducha Świętego. Stąd też pisze:
Przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę. (Hbr 9,14)
Żadna więc siła materialna nie jest w stanie sprawić, aby ofiara dotarła do Boga. Nie chodzi bowiem tu o fizyczne przemieszczenie, pokonanie dystansu. Chodzi o zbliżenie się człowieka do Boga, co wymaga wewnętrznego impulsu i przemiany serca. To zaś dokonać może Duch Święty. Ale ponieważ ofiara nie jest złożona przez istotę duchową (autor pisze o Jezusie: za dni ciała swego – Hbr 5,7), dlatego wiąże się z cierpieniem fizycznym i psychicznym oraz śmiercią. I właśnie pojęcie Krwi Chrystusa ukonkretnia i najlepiej obrazuje zbawczą ofiarę Chrystusa. On bowiem zastąpił dawne ofiary ofiarowaniem swego serca pozwalając, by Duch Święty w Jego ludzkim sercu dokonał tej przemiany w sposób bardzo bolesny. Ta ofiara ogarniając całą Jego ludzką naturę sprawiła, że Chrystusa nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał (Hbr 5,8), co wypełniło proroctwa Starego Testamentu i Prawo Boże zostało zapisane w nowy sposób w sercu ludzkim (por. Jr 31,33).

4. Miejsce  złożenia i wartość żertwy ofiarnej
            W kulcie Starego Testamentu ofiara stanowiła akt chwalebny i była składana w miejscu świętym. Żertwą ofiarną była zaś często krew, symbol najwyższej wartości zarezerwowanej tylko Bogu – życia. Tak czyniono ze względu na dostojeństwo, świętość i doskonałość Jahwe.
Tymczasem śmierć Chrystusa zachowuje tylko symbol krwi, jako symbol najwyższej ofiary. Rodzaj śmierci bowiem łączył się w świadomości Jemu współczesnych z odrzuceniem i przekleństwem przez Boga. Tak więc ani ofiarodawca nie był godzien złożyć chwalebnej ofiary, ani jego osoba, jako przeklęta, nie była godną Boga ofiarą. Zauważmy bowiem, że wyrok wykonano poza Jerozolimą (por. Hbr 13,12; Kpł 24,14), co oznaczało odrzucenie ze społeczności Narodu Wybranego. Chrystus więc w pohańbieniu składa inną ofiarę – ofiarę nie opartą na rycie kapłaństwa starotestamentalnego. Tu też Krew Chrystusa ukazuje się jako symbol nowej ofiary, ofiary o nowych skutkach, ofiary dokonanej i uobecniającej się dziś przez Ducha Świętego.


Temat IV

Krew  Chrystusa  Źródłem  Mojej  Nadziei

A.    Nadzieja w Starym Testamencie
Punktem wyjścia dla naszych rozważań jest pierwotne i fundamentalne doświadczenie nadziei tkwiącej w każdym konkretnym człowieku – tęsknoty za lepszym jutrem, za mającym nadejść szczęściem. To poszukiwanie szczęścia nie jest jednak oderwane od rzeczywistości, lecz przeciwnie, jest z nią związane. Tak więc nasze szczęście wiążemy z nadzieją dobrego samopoczucia, ze zdrowiem, dostatkiem, pokojem oraz dobrymi relacjami z innymi ludźmi. To właśnie nadzieja na szczęście, w sposób naturalny dla człowieka, nadaje jego życiu sens i motywacje. Jeśli bowiem człowiek przeżywa trudności i brak szczęścia, to tęsknota za nim i wiara w jego doświadczenie stają się nadzieją, która jest motywacją do przetrwania przeżywanego stanu rzeczy.
Stąd też starotestamentalne opisy początków wiary ukazują nadzieję ludzką jako pragnienie szczęścia, którego źródłem jest wiara oraz błogosławieństwo Jahwe. Błogosławieństwo, którego skutki przejawiają się w możliwości dożycia późnej starości, posiadaniu licznego potomstwa, dobrobycie, pokoju, itd. A więc wiara i w konsekwencji błogosławieństwo Jahwe jest dla Izraelitów przedmiotem i jednocześnie źródłem nadziei na dostatnie życie doczesne (Wj 3,8. 17).
Abraham, jako pierwszy historyczny przodek Izraela ukazany jest w Biblii, jako osoba wierząca swemu Bogu (do tego stopnia, że zostawia bezpieczne miejsce i wychodzi w nieznane oraz jest w stanie złożyć w ofierze własnego syna) i żyjąca nadzieją na otrzymanie ziemi obiecanej (Rdz 15,7), dobrobytu (Rdz 12,1-3) i licznego potomstwa (Rdz 15,5). Niemniej jednak to ofiara Abrahama pozostanie na zawsze przykładem całkowitego złożenia nadziei w obietnicy Boga. (Rdz 22). Bezkompromisowe złożenie nadziei w zapewnieniach Boga czyni Abrahama w oczach św. Pawła przykładem prawdziwej ufnej wiary dla chrześcijan.
Również historia wyjścia z Egiptu opiera się na nadziei płynącej z obietnicy wolności i lepszego życia (Wj 3,17). Mojżesz podczas wędrówki i pojawiających się wśród ludu wątpliwości umacnia wiarę, która zniszczyła nadzieję i wprowadziła w szeregi ludu zwątpienie i defetyzm.
Z czasem prorocy podtrzymujący i oczyszczający nadzieję Izraela, otworzyli dla tej nadziei nowe horyzonty. Ich koncepcja przyszłości, to już nie szczęście doczesne pojedynczego klanu (jednostkowe), lecz błogosławieństwo Narodu Wybranego (jako całej zbiorowości). Stanowi to konsekwencję Przymierza, które nadało Izraelowi poczucie zbiorowej tożsamości. Stąd też akcent nadziei przechodzi na szczęście narodu wyrażone w nastaniu królowania Jahwe. Tak więc przedmiotem nadziei staje się sam Bóg, obecny ze swoim ludem i pomiędzy nim. I chociaż nadal emanacją błogosławieństwa będzie szczęście doczesne, to jednak „problem cierpienia sprawiedliwego” (por. Księga Hioba) sprawi, że pod koniec niewoli babilońskiej judaizm zacznie dostrzegać w cierpieniu wartość zbawczą umacniającą nadzieję (Iz 53).
Z czasem nadzieja zacznie się kierować ku śmierci, przekraczając ją i wchodząc w pragnienia związane z nieśmiertelnością. Tak rodzi się w późnym judaizmie, nie wyznawana powszechnie w czasach Jezusa, koncepcja nadziei zmartwychwstania. Zauważmy, że jest to już nadzieja konkretnej jednostki ludzkiej, która jednak przechodzi śmierć, aby swe szczęście znaleźć nie u Boga w niebie, ale nadal po zmartwychwstaniu na tej samej ziemi.

B. Nadzieja w Nowym Testamencie
           
Symbol kotwicy
Trzymajmy się jej jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy, /kotwicy/, która przenika poza zasłonę, gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas, stawszy się arcykapłanem na wieki na wzór Melchizedeka. (Hbr 6,19-20)
Wymiar wertykalny nadziei i kotwica znakiem nadziei …

Akcenty nadziei według kard. Ratzingera
            Nowy Testament zmienia podejście do nadziei i odnosi ją do dóbr pozaziemskich. Bardzo mocnymi przykładami takiego ujęcia są:
  • Apokalipsa św. Jana – historia ludzkości nie zakończy się klęską, lecz ostatecznym zwycięstwem Chrystusa Baranka. Pozorne zwycięstwa szatana stwarzają niebezpieczeństwo znużenia nadziei. Ale jednak to ona tryumfuje, co wyrażają słowa starej modlitwy aramejskiej Przyjdź Panie Jezu (Ap 22,20).

  • Kazanie na Górze ze swymi błogosławieństwami. To właśnie ci, którzy na sposób starotestamentalny spełnienia nadziei powinni szukać w zmianie sytuacji doczesnej, wezwani są do trwania w nadziei, że szczęście znajdą w Królestwie Niebieskim. Królestwie, które z perspektywy współczesnej teologii nie tylko określa życie wieczne z Bogiem, ale które rozpoczyna się tu na ziemi przemianą hierarchii wartości, podejścia do otaczającej rzeczywistości oraz postępowania.


Tak też, jak pisał kardynał J. Ratzinger, znakiem rozpoznawczym chrześcijanina jest prawdziwa nadzieja, a jej brak charakteryzuje ateistę. Wiąże się to z faktem, że człowiek oczekuje od przyszłości radości, szczęścia, które jeszcze nie posiada, lub posiada w stopniu jeszcze niedostatecznym. W wypadku ateisty to oczekiwanie kończy się wraz ze śmiercią, natomiast w przypadku człowieka wierzącego dopiero śmierć może być początkiem pełnej szczęśliwości.

Nadzieja dla wszystkich
Trzeba sobie uzmysłowić, że zadaniem Kościoła jest niesienie nadziei, która nie jest jednak indywidualistyczna, lecz uniwersalna.
           
H.U. von Balthasar pisał: mam nadzieję, że mój przyjaciel wyzdrowieje z ciężkiej choroby, ale czy to wiem? Zaraz potem cytował kard. Danielou: Dość często ujmujemy nadzieję zbyt indywidualistycznie, jakby dotyczyła ona tylko naszego zbawienia. Tymczasem zaś nadzieja wiąże się z wielkimi dziełami Boga, które obejmują całe stworzenie. Dotyczą one losu całej ludzkości. To właśnie jej zbawienia oczekujemy. W samej rzeczy zatem nadzieja odnosi się do zbawienia wszystkich ludzi, i tylko w tej mierze, w jakiej do nich należę, odnosi się także do mnie


C. Nadzieja w perspektywie symboliki krwi

Nadzieja od Boga
  • Prawdziwa nadzieja pochodzi od Boga, gdyż opiera się na głębokim przekonaniu wiary i na zaufaniu Bogu. Bóg jest dawcą prawdziwej nadziei.
  • Człowiek może dać nadzieję jako chwilową poprawę samopoczucia. Pomaga to przetrwać w danej chwili, ale nie jest to prawdziwa nadzieja mająca swe źródło w Bogu.



Kain i Abel
            Jaki był powód odrzucenia ofiary Kaina z pewnością nie wiadomo, ale prawdopodobne było to jego złe postępowanie. W ówczesnych wierzeniach tkwiło bowiem przekonanie, że Bóg nie przyjmował ofiar, jeśli nie towarzyszyło im uczciwe życie ofiarodawcy (por. Prz 15,8; 21,27). Po reakcji Kaina widać, że wcześniej jego zachowanie mogło budzić zastrzeżenia Boga.
            Autor – Jahwista ukazuje psychologię grzechu. Widać bowiem tu wyraźnie, że źródłem wrogości jest zazdrość. To ona wraz z nieumiejętnością potępienia zła w sobie doprowadza do morderstwa.
            „Bóg Biblii” jest zawsze rzecznikiem dobra człowieka i jego obrońcą (Rdz 9,5; Wj 22,22.26, Sdz 4,3). Tak więc i w tym fragmencie ujmuje się za wołającą niewinnie przelaną krwią Abla. Chociaż Kain został wygnany, to jednak nie przeklęty. Mało tego wersety 13 i 14 świadczą o nawróceniu Kaina (uznaniu wielkości zbrodni), co wynika z kolejnego wersetu ukazującego łaskawość Boga łagodzącego karę. Bóg umieszcza też znak, który ukazuje, że Kain jest pod szczególną opieką Boga (chodzi prawdopodobnie o tatuaż).
            Wniosek: Bóg ujmuje się za przelewaną krwi – nadzieja, że dla Boga ważny jest człowiek i jego problem. Jedynie płaszczyzna zadośćuczynienia się zmienia.
Krew niewinnie przelana sprowadza interwencje Boga – Kain i Abel
Krew staje się znakiem nadziei na sprawiedliwość, która pochodzi z interwencji Boga ujmującego się za człowiekiem.

Baranek Paschalny – Baranek Apokaliptyczny
Jakkolwiek sam opis ustanowienia Paschy nie nazywa bezpośrednio baranka ofiarą, to jednak szereg okoliczności z tym związanych wskazuje wyraźnie na baranka nie tylko jako na posiłek, lecz również jako żertwę ofiarną. Krew baranka ocaliła więc Izraela przed zagładą. Również krew uczyniła go narodem Jahwe. Tak więc krew łączy Wyjście oraz Przymierze w jedną całość i nic dziwnego, że z czasem dla rabinów stała się źródłem przebłagalnego charakteru Paschy. Stąd też zrozumiałe wydaje się zainteresowanie św. Jana umieszczeniem Osoby Jezusa Chrystusa w kontekście Paschy i Przymierza.

Apokaliptyczny wymiar krwi nie jest tylko wymiarem gniewu Boga względem ludzi, którzy mu się sprzeniewierzyli. Krew w Apokalipsie św. Jana, jak to zostanie jeszcze omówione, to również zbawiająca Krew Baranka (Ap 5,9) oraz dająca życie z Bogiem krew świadków Jezusa (por. Ap 17,6). Tak więc Krew Chrystusa oraz złączona z nią krew męczenników – świadków jawi się wyraźnie w perspektywie nowej rzeczywistości zbawionych. Rzeczywistości nowego życia i zjednoczenia z Bogiem dzięki Krwi Baranka i własnemu świadectwu.
Ponieważ Apokalipsa św. Jana ma na celu umocnić i dać nadzieję zwiastując dzień, w którym nie będzie miejsca na łzy (7,17; 21,4), dlatego też pojawia się w niej obraz Baranka zabitego, ale jednak żyjącego, gdyż jawiącego się w postawie stojącej (5,6). Baranka z zagojonymi ranami na ciele –  znakiem przywróconego życia. Jest to hymn na cześć zabitego Baranka, który swoją Krwią zdobył Bogu ludzi (5,9-14; 7,9-12; 7,15-17 19,6-8). Baranek jest radosnym znakiem Zmartwychwstałego, a Jego Krew stanowi zwiastun zwycięstwa (1,5; 5,9; 7,14; 12,11; 19,13).



           



[1] I. Mroczkowski, Starotestamentalne rozumienie ciała, duszy i ducha człowieka, SP, 21 (1993) s.20:„Ten, kto żyje, ma w sobie tchnienie (nefes) (2 Sm 1,9). Gdy zaś umiera, uchodzi zeń dusza (Rdz 35,18) czy oddaje ducha (Jer 15,9). Dlatego tez czasami dochodzi do utożsamienia duszy z krwią (Ps 72,14). Dusza znajduje się we krwi (Kpł 17,10) jest samą krwią (Kpł 17,14; Pwt 12,23). Związek duszy z krwią jest prawdopodobnie inaczej ukierunkowany niż związek duszy z tchnieniem, niemniej u podstaw obu tych związków znajduje się istota ciała jako żywego organizmu. Ciało opuszczone przez krew i pozbawione tchnienia staje się nieżywe. Warto tu dodać, że o związku duszy z krwią najwyraźniej mówią teksty rytualne. W Rdz 9,4 czytamy: „Nie wolno wam jeść mięsa z krwią życia”, a w Kpł 17,11 – uzasadniając zakaz spożycia krwi mówi się: „bo życie ciała ... za życie”. Wszystko, co wiąże się z życiem pozostaje w łączności z Panem życia – Bogiem. Z tego faktu w Starym Testamencie wynikało potępienie morderstwa, zakaz spożywania krwi i użycie jej przy obrzędach kultycznych”.
[2] J. Schreiner, Teologia Starego Testamentu, s.358n: „Izrael nie powinien mniemać, że w ten sposób przydaje się Bogu siły. Nawet wtedy, kiedy według szeroko rozpowszechnionego zwyczaju przygotowuje się jedzenie (Sdz 6,19n.) albo w ramach świątynnego kultu kładzie chleby pokładne, nie daje to Bogu żadnej materii do życia. Bóg czuje tylko podczas ofiary „miłą woń“, co nie oznacza nic innego, jak tylko łaskawe przyjęcie; Bóg okazuje je nie tylko ofierze, lecz z nią i przez nią ludziom, którzy ją składają.“
[3] J. Bright, Historia Izraela, s.149: “Religia Izraela nie polegała na pewnych ideach religijnych czy zasadach etycznych, lecz opierała się na pamięci przeżycia historycznego, interpretowanego w wierze i znajdującego odpowiedź w wierze.”
[4] W praktyce życia codziennego postawy ludzkie wobec krwi oscylowały zawsze wokół dwóch skrajnych postaw: fascynacji atrakcyjnością i  odrazą. Była ona jednocześnie postrzegana jako symbol życia oraz jako symbol śmierci. Mieściła w sobie kultyczną czystość i mogła stać się źródłem skażenia.( por. J. P. Roux, Blood, w: M. Eliade, The Encyclopaedia of Religion, t.II, s.254.)
[5] R. Rumianek, Rola krwi w Starym Testamencie, STV 23 (1985) nr 1, s.82: „Wydaje się jednak, że nie ma potrzeby wprowadzać takiego rozgraniczenia, czy krew jest życiem czy też śmiercią. Wyraźnie bardzo trudno to przedstawić, ponieważ zachodzi ścisły związek życia i śmierci. Można zatem skonkludować, że krew jest siedliskiem życia, czy też sakralnym wyznacznikiem życia. A przelanie krwi oznacza śmierć. Po prostu brak krwi powoduje zanik życia.”
[6] Bardzo dobitnie to ujmuje J. Szlaga komentując List do Hebrajczyków: „Jezus nie przyjął natury aniołów, bo nie oni, lecz „potomstwo Abrahama” (1,16) oczekiwało na uwolnienie z niewoli śmierci. Ponieważ zaś odkupienie z woli Bożej (2,10) dokonać się miało właśnie na drodze śmierci, Chrystus musiał wpierw przyjąć podległą śmierci naturę „ciała i krwi”, by ją przekształcić na nie podlegającą śmierci (2,15) i uwolnioną od wpływów szatana (2,14).” J. Szlaga, Nowość Przymierza Chrystusowego według Listu do Hebrajczyków, Lublin 1979, s.89.
[7] A. Jankowski, Biblijna teologia przymierza, Katowice 1985, s.29: „Jest to dowolnie wybrany przez Boga znak przynależności do Jego ludu, zresztą nie pojętego ściśle etnicznie. Odnosi się do wszystkich, którzy chcą zawrzeć przymierze z Nim. Nie dominuje tu więc narodowy ekskluzywizm, lecz koncepcja przynależności do Ludu Bożego.”; S. Ph. de Vries, Obrzędy i symbole, s.255: „Ktokolwiek więc urodzony został jako istota płci męskiej z matki, która z racji swego urodzenia jest matką żydowską, i z jakichkolwiek powodów nie został obrzezany, jest mimo wszystko Żydem. W takim wypadku: nieobrzezanym Żydem.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz